20120411

Jednak podziękuje.

Centrum handlowe. Jestem zdeterminowana i mam pieniądze. Przemknę do celu błyskawicznie, nie dam się spowolnić ludziom, którzy stoją na schodach zamiast po nich iść. Taksuję półki wzrokiem, wszystko jest tak beznadziejne, że chcę po prostu odwrócić się na pięcie i zwiać do domu- w ostateczności niczego mi nie brak. Zaciskam zęby i wracam, biorę kilka według zasady "nie osądzaj póki nie przymierzysz". Nic z tego. Prezentują się równie beznadziejnie na mnie jak i na tych głupich półkach. W końcu trafiam na te dostateczne. Kasa? Nie, już ja znam te numery, najpewniej rozlecą się po dwóch tygodniach. Ekspedientka patrzy na mnie z wyrzutem. Wiem, jestem najgorszym klientem świata. Jednak podziękuje.
Buty.
Tak kończy się jedna połowa moich wypraw po obuwie. Druga kończy się kupieniem trampek bądź tenisówek. Dlaczego jest tak cholernie trudno kupić fajne buty które nadają się do chodzenia? Obuwnicze sieciówki dzielą się na takie gdzie jest chłam i jedna sztuka "no dobra, wiem, że muszę je wziąć bo nie mam w czym chodzić" i takie gdzie jest ładny towar o mrożącej krew w żyłach cenie (wiem, przesadzam) nijak mającej się do jakości. Bo wnioskuję, że w tej drugiej grupie połowę pieniędzy płacę za to, że w ogóle dają mi szansę chodzenia w czymś fajnym a nie straszącym. 
I dlatego moja szafa wygląda jak wygląda, bo gdy nie ma już dla mnie nadziei a potrzebuję czegokolwiek do chodzenia, kupuje kolejną parę butów "przezroczystych"- ot trampki, tenisówki i inne cichobiegi. Zwyczajne buty które wyglądały dobrze zarówno 50 lat temu jak i dziś. Z pewnością zmienił się sposób podchodzenia do owych klasycznych modeli, jednak sądzę, że to nie moda dała im życie wieczne lecz po prostu praktyczność i wygoda (eureka!). 
Komu podobają się te nijakie ozdoby (np. klamry, kwiatki, kokardki)? Wszystko czego mi trzeba to prostota i uniwersalność. Mój gust nie jest kompatybilny z zasobnością portfela. Zdaje sobie sprawę, że im lepiej tym drożej (wyjątek: trampki) ale jak już mam się na coś szarpnąć to po całości. Póki co :) nie stać mnie na buty od Isabel Marant ale pomarzyć zawsze można... a tymczasem muszę dalej szukać tych zgrabnych, kobiecych butków nim pobiegnę po kolejne "męskie" buty.

14 komentarzy:

  1. świetne buty!
    dzięki za komentarz :)
    jeśli spodobał Ci się mój blog, zachęcam do obserwowania :)
    byłoby mi bardzo miło :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Choć gust mamy prawdopodobnie inny, to moje zakupy i odczucia nt. towarów są niemalże identyczne - wchodzę do sklepu i już rzucając okiem na ciuchy widzę, że są brzydkie. Idę wzdłuż półek i myślę: 'brzydkie, brzydkie, brzydkie...'. Wychodzę zazwyczaj po 5min. Czasem, podobnie jak Ty, staję na dłużej przy jakiejś rzeczy i próbuję znaleźć w niej coś ładnego... ale wtedy uznaję, że to byłoby ładne, gdyby nie miało tego okropnego żabotu/groszków/falban/czegoś innego. Czasem mam wrażenie, że mogłabym sama sobie ciuchy projektować...
    A jak już coś przymierzę... tutaj za luźne, tam za ciasne, tu za długie, tam za krótkie.

    Jeśli chodzi o buty, to niestety, ale jakość jest zazwyczaj wprost proporcjonalna do ceny - tanie buty prawie nigdy nie są wygodne, szczególnie szpilki i często obcierają. Trampki i tenisówki to zdecydowanie odstępstwo od tej reguły, ale z drugiej strony - czy widziałaś kiedyś wyprofilowane w środku trampki? Ja nie, a chętnie bym się w takie zaopatrzyła. Nie potrzebuję płaskostopia...

    Czy w tych sklepach wszystko musi być takie brzydkie?

    OdpowiedzUsuń
  3. oj, współczuję takiego problemu. ja mam podobne z butami - jestem strasznie wybredna, ale jakoś w końcu coś uda mi się wybrać. zwykle są to botki lub trampki. i strasznie chciałabym sprawić sobie jeszcze martensy, ale powstrzymuję się od wydania kasy odłożonej na lustrzankę :p
    dziękuję ci za tak miły komentarz. ach, jesteś setną osobą obserwującą mojego bloga :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  4. I love the brown boots at the end. So stinkin' pretty girl!

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda - szpilki na obcasie niższym niż 9cm same w sobie nie są zbyt ładne, a na nodze prezentują się nieciekawie. Dlatego też mam w szafie głównie dwa rodzaje butów - totalnie płaskie bądź od 9cm w górę ;)

    Czy ja wiem, czy bezstylowa? Niecodziennie widuję na ulicach osoby ubrane choć w 1/4 tak ciekawie, jak Ty. Ubieramy się na dwa zupełnie odmienne sposoby, ale Twój jest dość niecodzienny i nawet, jeśli nie do końca trafia w mój gust, to jest wyjątkowy. Z pewnością nie nudny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super piszesz:) Co do butów zgadzam się z Tobą i dodaję do obserwowanych:)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajne te buty, zwłaszcza "office";)
    zaczynam obserwować, choć nie gotujesz;))

    pozdrawiam ciepło;))
    Lola

    OdpowiedzUsuń
  8. Martensy ;)
    Dziękuję za odwiedziny na blogu i komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za wyczerpujący komentarz!:D
    Na pewno zdam relacje:)

    OdpowiedzUsuń
  10. vagabond <3
    dzieki za komentarz! ale szczerze rzadko zwracam uwagę czy coś mi skraca nogii, bo i tak mam długie więc może to i lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. I love them all. Unfortenutely I don't understand a word :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Co?
    Chyba ma prawo mi się nie podobać ta torebka, prawda? Nic Ci do tego. Nie życzę sobie takich komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojejku, w takim razie bardzo przepraszam, teraz rozumiem o co Ci chodziło!!! Jeszcze raz BARDZO przepraszam!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

hello. Every opinion is appreciated. thank you for your spending your time here.
Have a lovely day.